Krzysztof Wołkowicz: czasem wygrane usypiają, a porażki motywują do działania

Przed meczem ze Stalą Mielec w szeregach Niebiesko-Czerwonych zapanował spory niedosyt. Podopieczni trenera Konrada Geregi chcą w niedzielę sięgnąć po drugą pełną pulę w sezonie w wyjazdowym meczu ze Stalą Mielec. Podkarpackie kąty znakomicie zna m.in. Krzysztof Wołkowicz.  

W ramach 4. kolejki Betclic 1. ligi Niebiesko-Czerwoni udają się do Mielca na starcie ze Stalą. W szeregach Polonii nie brakuje zawodników, którzy mają na swoim koncie grę w klubie z Podkarpacia. Jednym z nich jest Krzysztof Wołkowicz, który w mieleckim zespole występował na boiskach PKO Bank Polski Ekstraklasy. Jego licznik zatrzymał się łącznie na 54 spotkaniach, trzech trafieniach i jednej asyście.  

Choć od tego momentu minął nieco ponad rok, to Stal zmieniła się diametralnie.  

– Z zespołu, w którym grałem obok Krystiana Getingera pozostali jeszcze Piotr Wlazło i Fryderyk Gerbowski. W Stali Mielec co pół roku są duże zmiany. Podobnie było, gdy miałem okazję tam grać – zauważa Wołkowicz. – To był dla mnie bardzo owocny czas. Każdy dąży do tego by zagrać w Ekstraklasie czy wyjechać zagranicę. Jestem z tego okresu bardzo zadowolony. Spędziłem tam dwa sezony i rozegrałem sporo spotkań – dodaje. 

Gol na Łazienkowskiej wspominany z rozrzewnieniem 

Najlepsze wspomnienie związane ze Stalą? Pomocnik Niebiesko-Czerwonych bez zawahania wskazuje bramkę w wyjazdowym meczu z Legią Warszawa. Tym bardziej że Stal sprawiła wówczas sporą niespodziankę. 

– Jechaliśmy tam po czterech porażkach z rzędu. Jechaliśmy jak na skazanie, a wygraliśmy ostatecznie 3:1. I to w bardzo przekonujący sposób. Udało mi się dołożyć do tego bramkę. To był wyjątkowy moment – podkreśla 31-latek. 

Obiekt przy ulicy Solskiego 1 jest bardzo specyficzny i w przeszłości Mielczanie potrafili tam napsuć krwi najlepszym zespołom w Ekstraklasie.  

– To naprawdę ciężki teren. Każdy rywal, który tam przyjeżdża, nie ma łatwo. Obiekt w Mielcu może nie wygląda jak najnowocześniejsze obiekty w naszym kraju, ale tam naprawdę niczego nie brakuje. Wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane. Samo miasto jest bardzo specyficzne i spokojne. Mielec jest często odskocznią dla niektórych zawodników, którzy mogą się w Stali wypromować i iść do lepszych klubów – dodaje Wołkowicz. 

Bytomianie w niedzielę będą chcieli wrócić na zwycięską ścieżkę. Po ostatnich meczach z ŁKS-em Łódź (1:2) i Pogonią Siedlce (2:2) w zespole odczuwalny jest spory niedosyt. 

– Po dwóch wygranych w tych meczach do tego meczu podchodzilibyśmy tak samo. Jesteśmy drużyną, która zawsze chce wygrywać. Czasem bywa tak, że zwycięstwa nieco usypiają, a porażki motywują do działania i odrabiania strat – zakończył Krzysztof Wołkowicz. 

Początek niedzielnego meczu w Mielcu zaplanowano na godz. 17.00. 

Wszystkie filmy

Oficjalny fanshop Polonii Bytom

Betclic kod: PBO1920