Mikulas Bakala: zaskoczyło mnie na jak wysokim poziomie pracuje cała drużyna i sztab

W Holandii na treningi dojeżdżał rowerem, a dodatkowo dorastał blisko polskiej granicy. A gdy przyjechał do Bytomia musiał zajrzeć na lodowisko, by zobaczyć w akcji hokeistów Polonii. – Na Słowacji wszyscy mamy hokej w sercu – przekonuje Mikulas Bakala. 25-latek przed rozpoczęciem sezonu trafił do Królowej Śląska z holenderskiego FC Den Bosch i szybko przeżył mały szok. W obszernej rozmowie były reprezentant Słowacji U-21 tłumaczy dlaczego wyjątkowo lubi rozgrywać mecze w piątek o godz. 20.00. 

 

Transfer Mikulasa Bakali był jednym z najciekawszych ruchów Polonii Bytom po awansie do Betclic 1. Ligi. Zwłaszcza patrząc przez pryzmat piłkarskiego CV defensywnego pomocnika rodem ze Słowacji. 25-latek pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Podbrezovej, skąd następnie przeniósł się do holenderskiego FC Den Bosch.  

„Największą różnicę tworzy stadiony i kibicowska kultura, jaka jest w Holandii. Wsparcie kibiców nawet na wyjazdach było zawsze bez względu na wyniki. Graliśmy często w piątki o godz. 20.00 i całe miasto zjeżdżało się na trybuny. Dla kibiców to była forma rozrywki i już na dwie godziny przed meczem trybuny się zapełniały” – wspomina Bakala swój okres spędzony na zapleczu holenderskiej Eredivisie. 

Z Holandii do Polonii Bytom 

Rozgrywki Eerste Divisie potrafią dostarczyć kibicom ogrom emocji. W porównaniu z polską Betclic 1. Ligą Bakala zauważa jedną istotną różnicę. 

“Pod względem sportowym obie ligi bardzo się różnią. W Holandii do defensywy nie przykładało się aż takiej wagi, jak w Polsce. W Holandii futbol miał wyglądać widowiskowo. Na pierwszym planie były indywidualne umiejętności, wysoki pressing, czy pokazanie efektownej akcji jeden na jeden kibicom. Taktycznie nie wyglądało to tak, jak w Polsce, bo uważam, że polskie kluby pod tym względem stoją na topowym poziomie. Piłkarze mieli w Holandii więcej swobody i spokoju z piłką” – podkreśla słowacki pomocnik. 

Licznik Bakali w ekipie Den Bosch zatrzymał się na 39 meczach i dwóch strzelonych bramkach. Słowak trafił do siatki w odstępie kilku dni w starciach z Vitesse Arnhem i VVV Venlo, a więc zespołami, które napisały piękną historię na najwyższym poziomie rozgrywkowym w kraju Beneluksu. 

“Wychodzi na to, że lubię grać w piątki o godz. 20.00, bo obie bramki w Holandii zdobyłem właśnie w meczach rozgrywanych o tej porze” – uśmiecha się Bakala. “Z  Vitesse zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, a to bardzo renomowany zespół w Holandii. Graliśmy przy pełnych trybunach i trafiłem na 3:2 w 83. minucie. To była moja bramka strzelona zagranicą i w dodatku na oczach moich rodziców, którzy byli na tym meczu. To była piękna historia i niezwykle ważna wygrana dla Den Bosch”. 

A najbliżsi 25-latka, w tym jego ukochana, mieli już także okazje oglądać go także w meczach Niebiesko-Czerwonych. A sprzyja temu fakt, że jego rodzinny dom znajduje się 15 km od polsko-słowackiej granicy. 

Epizod w słowackiej kadrze. I rowerowa eskapada na treningi 

Bakala ma też na swoim koncie jeden występ w słowackiej kadrze U-21. 25-latek w czerwcu 2022 r. zagrał w spotkaniu towarzyskim z Rumunią.  

“Jeździłem cały rok na zgrupowania kadry U-21, ale nie miałem możliwości zagrać, bo konkurencja na mojej pozycji była bardzo duża. Wcześniej często byłem na ławce. Usłyszeć słowacki hymn to było coś niesamowitego. W dodatki wygraliśmy 4;3. To był tylko mecz towarzyski, ale wspomnienia pozostaną ze mną już na zawsze” – nie ukrywa Bakala, który już od najmłodszych lat często przyjeżdżał do naszego kraju.  

25-latek szybko zaadoptował się do naszego stylu życia. Zupełnie inaczej było w Holandii, gdzie życie toczy się według znacznie wolniejszego rytmu. A sam szybko miał okazję skorzystać z jego uroków. 

“W pierwszym tygodniu dostałem rower i jeździłem nim na treningi. Tam wszyscy posługują się tym środkiem transportu. Zawsze przed zajęciami był czas, by usiąść i porozmawiać z chłopakami nie tylko o piłce, ale i o życiu. Kultura jest zupełnie inna. Wszyscy cieszą się i korzystają z życia w Holandii” – tłumaczy Bakala, który gdy trafił do Bytomia nie krył zaskoczenia. 

“Zaskoczyło mnie na jak wysokim poziomie pracuje cała drużyna i sztab. Nie spodziewałem się, że codzienna praca będzie tak wyglądać” – kręci głową z niedowierzaniem.  

Hokej jest dla nich jak religia 

A od czwartku zawodnicy Królowej Śląska pracują już pod batutą nowego trenera Wojciecha Mroza. 

“Już w momencie, gdy był asystentem było czuć, jak mocno zależy mu na tym klubie. Chce w ten sposób dotrzeć do nas, byśmy walczyli na boisku za ten klub, kibiców, za całe miasto i ludzi w nim pracujących. Największa różnica polega na tym, że trener dużą wagę przykłada do najmniejszych detali. Dba o trening i nastawienie. Dla niego każdy trening jest jak mecz. Tworzy na nas presję, że każde zagranie i każda chwila spędzona na murawie muszą być wykonane na 100 proc. Widać w każdej rozmowie i treningu, że jego serce bije dla Polonii” – dodaje Bakala, który kilka miesięcy temu miał również okazję zajrzeć na bytomskie lodowisko.  Podobnie jak jego rodacy sam 25-latek jest wielkim entuzjastą hokeja, który za naszą południową granicą jest niczym religia. 

“Dla Słowaków hokej jest najważniejszy, dopiero potem jest piłka nożna. Gdy trafiłem do Bytomia to od razu powiedziałem, że chciałbym wybrać się na mecz hokejowej Polonii. Widać ogromną tradycję i kulturę kibicowską, samo lodowisko też robi wrażenie. Bardzo mi się podobało i nie ukrywam, że jak będzie jeszcze okazja to chętnie się wybiorę. Na Słowacji wszyscy mamy hokej w sercu” – zakończył Mikulas Bakala. 

Wszystkie filmy

Polonia Bytom Fanshop

Betclic kod: PBO1920