
Zaczęło się pięknie. Nim upłynęło dziesięć minut spotkania między Polonią Bytom a Polonią Warszawa wynik z rzutu karnego otworzył Grzegorz Szymusik. W 41. minucie prowadzenie Królowej Śląska podwyższył Kamil Wojtyra, po czym… wróciło fatum. Jeszcze nim obie drużyny udały się do szatni goście zdobyli gola kontaktowego, a po zmianie stron doprowadzili do wyrównania. Tuż przed końcem doliczonego czasu gry bramkę na wagę trzech punktów zdobył Lucjan Zieliński. Zaczęło się pięknie i skończyło się pięknie. Koniec fatum!
Starcie dwóch imienniczek kończyło 31. serię gier w Betclic 1. lidze. Cel klubu ze stolicy, jest jasny – gra w barażach o awans do PKO BP Ekstraklasy. W przypadku naszej ekipy przede wszystkim trzeba zacząć od pierwszego wiosennego zwycięstwa, które pozwoliło podopiecznym Wojciecha Mroza złapać odrobinę oddechu przed ostatnią prostą sezonu. A skoro udało się wygrać w Opolu, to dlaczego nie zacząć budować serii przed finiszem rozgrywek? Zapowiadało się trudne zadanie, bowiem na P8 przyjechał zespół, który na wyjazdach radzi sobie bardzo dobrze.
Mecz tak naprawdę zaczął się w 7. minucie. Wówczas po faulu Diago Brazidy na Konradzie Andrzejczaku w szesnastce rywali arbiter Sebastian Krasny wskazał na „wapno”. Chociaż piłkę ustawił sobie Kamil Wojtyra wykonywanie przejął Grzegorz Szymusik, który jedenastkę zamienił na bramkę.
Wymuszona zmiana
Gra naszej drużyny wyglądała dobrze, a Wojciech Banasik nie był właściwie ani razu angażowany. Niestety plan nakreślony przez sztab szkoleniowy Niebiesko-Czerwonych musiał ulec korekcie. W 21. minucie Jakub Budnicki w walce o piłkę mocno zaatakował Andrzejczaka. Uraz odniesiony przez naszego ofensywnego pomocnika okazał się na tyle poważny, że po opatrzeniu przez sztab medyczny Andrzejczak nie był zdolny do kontynuowania spotkania. W jego miejsce pojawił się Mikulas Bakala, przez co nieco wyżej przesunięty został Tomasz Gajda.
Dla naszego kapitana nie była to nowość, bowiem jako „dziesiątka” zdarzało mu się już grać. Mogliśmy zatem liczyć na utrzymanie jakości z przodu, jednak zanim Gajda pokazał, co potrafi, coraz więcej do powiedzenia zaczynali mieć goście. Najniebezpieczniej zrobiło się w 28. minucie, kiedy Banasik popisał się świetną paradą po główce Łukasza Zjawińskiego – czołowego snajpera rozgrywek.
Przyjezdni przez około piętnaście minut posiadali zdecydowaną inicjatywę. Oprócz wspomnianej sytuacji Zjawińskiego strzał na bramkę oddał choćby Benedykt Piotrowski. I kiedy wydawało się, że bliżej gola są Warszawianie fenomenalną asystą popisał się Bakala, a głową prowadzenie naszej drużyny podwyższył Wojtyra.
Goście w natarciu
Zanim obie drużyny udały się do szatni przy ławkach rezerwowych zrobiło się nerwowo. Kiedy wydawało się, że w tej części gry już nic się nie wydarzy goście zdobyli bramkę kontaktową. Co prawda strzał Zjawińskiego Banasik zdołał sparować, jednak przy dobitce Kacpera Kostorza nie mógł nic więcej zrobić.
Niestety przerwa nie ostudziła ambicji gości, którzy optycznie lepiej weszli w drugą połowę i przypieczętowali to golem Zjawińskiego, wyrównującym stan pojedynku.
Zwykle w takich momentach pada sakramentalne „mecz zaczął się od nowa”, jednak trudno mówić o tym w momencie, gdy obie strony mają już godzinę gry w nogach, a rezultat na tablicy wyników jest wypadową zupełnie innych stanów emocjonalnych. Łatwiej wszak iść za ciosem niż mieć świadomość utraty dwubramkowego prowadzenia.
Mimo tego zawodnicy w niebiesko-czerwonych strojach szukali okazji do tego, by powrócić na prowadzenie. Brakowało jednak odrobiny szczęścia (jak w przypadku uderzenia Grzegorza Szymusika), ale i ono się uśmiechnęło do nas. W 76. minucie Zjawiński po uderzeniu głową trafił w poprzeczkę, a dobijający Kostorz strzelił obok długiego słupka.
Koniec fatum
Poloniści pomimo upływającego czasu do końca nacierali na bramkę rywali, a ich ataki nie traciły nic ze swej intensywności. I dało to efekt tuż przed regulaminowym czasem gry. W 89. minucie bramkę na wagę trzech punktów zdobył Lucjan Zieliński po podaniu Jana Łabędzkiego. W doliczonym czasie gry świetną interwencją popisał się ponownie Banasik broniąc strzał z rzutu wolnego Erjona Hoxhallariego. Zwycięstwo stało się faktem!
Zwycięstwo Polonistów ma swoją wymowę. Nasi piłkarze, pomimo prowadzenia i straty dwóch bramek zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę!
31. kolejka – Betclic 1. liga
Polonia Bytom – Polonia Warszawa 3:2 (2:1)
Bramki: 1:0 Grzegorz Szymusik (9’ – karny), 2:0 Kamil Wojtyra (41’), 2:1 Kacper Kostorz (45+6’), 2:2 Łukasz Zjawiński (56’), 3:2 Lucjan Zieliński (88’)
Polonia B.: Banasik – Szymusik, Szymański, Matić, Łabojko, Gajda (K), Apolinarski (81’ Zieliński), Stefański (63’ Michalski), Kwiatkowski (81’ Łabędzki), Andrzejczak (27’ Bakala), Wojtyra (81’ Sarmiento)
Polonia W.: Kuchta (K) – Brazido (46’ Terpiłowski), Cisse (46’ Salihu), Budnicki, Durmus (74’ Hoxhallari), Gnasse, Vega, Kostorz (83’ Buksa), Piotrowski, Dadok, Zjawiński
Żółte kartki: Tomasz Gajda (77’) – Jakub Budnicki (22’), Ilkay Durmus (63’)
Sędziował: Sebastian Krasny (Kraków).
Frekwencja: 1510.






![[Betclic 1. liga] Konferencja prasowa po meczu Polonia Bytom - Polonia Warszawa](https://i.ytimg.com/vi/2pXPWbzMfEU/default.jpg)
![[Betclic 1. liga] Konferencja prasowa po meczu Puszcza Niepołomice - Polonia Bytom](https://i.ytimg.com/vi/LRTWx4zbBv4/default.jpg)






















