
Podobnie jak w ubiegłym sezonie na drodze Polonii Bytom w STS Pucharze Polski stanęła Avia Świdnik. Chociaż niebiesko-czerwoni już w 6. minucie otworzyli wynik za sprawą pewnie wyegzekwowanej jedenastki to piłkarze Avii wygrali 3:2. I to oni zagrają wiosną w ćwierćfinale tej rywalizacji.
Zanim usłyszeliśmy pierwszy gwizdek meczu 1/8 STS Pucharu Polski zdawaliśmy sobie sprawę, że czeka nas trudny pojedynek. Avia to przecież lider IV grupy Betclic 3. ligi, w którego barwach grają doświadczeni zawodnicy, tacy jak choćby Patryk Małecki czy Damian Zbozień. Eksperci wskazywali piłkarzy Królowej Śląska jako faworytów, jednak Poloniści, nie zważając na dywagacje ekspertów, przystąpili maksymalnie zmobilizowani i nie mieli zamiaru lekceważyć przeciwnika.
Udowodniły to pierwsze minuty, w których niebiesko-czerwoni grając rozważnie przejęli inicjatywę, co szybko przyniosło efekt. Już w 5. minucie po tym, jak w polu karnym faulowany przez Jakuba Kursę został Jakub Arak, arbiter wskazał na jedenastkę. Do piłki podszedł Kacper Michalski i wyczekując do końca na ruch Andrzeja Sobieszczyka umieścił piłkę przy przeciwległym słupku.
Moment nieuwagi
Wydawało się, że szybko zdobyta bramka nada ton dalszemu ciągowi rywalizacji. Poloniści kontrolowali grę, natomiast gospodarze z rzadka przekraczali własną połowę. Wystarczył jednak moment nieuwagi i w 15. minucie piłkę na czterdziestym metrze przejął Michał Zuber. Przebiegł z nią niemal pod samo pole karne, skąd zdecydował się na uderzenie. Chociaż Axel Holewiński wyciągnął się jak struna i trącił piłkę dłonią, ta wpadła tuż przy obramowaniu do siatki.
Strzelony gol sprawił, że gospodarze nabrali wiatru w żagle. Kilkukrotnie dali o sobie znać pod naszą bramką, szczególnie po stałych fragmentach gry. Większość akcji przeprowadzona była lewą stroną naszej drużyny, a sytuacja z 29. minuty, gdy Dave Djalme Assuncao urwał się obrońcom i niecelnie uderzył obok dalszego słupka, musiała zapalić lampkę ostrzegawczą.
To nie jest też tak, że podopieczni Łukasza Tomczyka biernie przyglądali się grze rywali. Próbowali odpowiadać, ale brakowało ostatniego podania, pozwalającego wyjść naszym ofensywnym piłkarzom na dogodną pozycję, która mogłaby się zakończyć strzałem zagrażającym Sobieszczykowi.
Ta pojawiła się tak naprawdę w 43. minucie, kiedy walczący w polu karnym z Arakiem golkiper Avii stracił kontrolę nad futbolówką i uderzenie Konrada Andrzejczaka zablokował jeden z obrońców Avii. Gospodarze spróbowali jeszcze przeprowadzić szybki atak, ale brak zawodnika zamykającego akcję na prawej flance uniemożliwił stworzenie poważniejszego niebezpieczeństwa w naszej szesnastce.
Problemy z bramką i bramka dla gospdoarzy
Przebieg pierwszej połowy udowodnił, że łatwo nie będzie. Avia wysoko postawiła poprzeczkę, dzięki czemu – chociaż wynik po pierwszych trzech kwadransach nas do końca nie zadowalał – byliśmy świadkami wyrównanego pojedynku, w którym niewielką przewagę w posiadaniu piłki i oddanych strzałów mieli jednak gospodarze.
Zanim wróciliśmy do rywalizacji po zmianie stron wykazać musiał się Holewiński, który pomógł sędziom… naprawić uszkodzoną w przerwie bramkę. Dzięki temu mogliśmy przystąpić do rywalizacji.
Niestety po upływie czterech minut do naprawianej bramki trafili gospodarze. A konkretnie Rafał Pigiel, który główkował. Piłka napierw musnęła Jordiego Calaverę, a następnie niefortunnie interweniował instynktownie Holewiński.
Zanim wróciliśmy do gry ponownie dały o sobie znać kłopoty z bramką, którą za pomocą taśmy naprawiła ekipa techniczna.
Odrabiamy straty
W 56. minucie sfaulowany przed polem karnym został Arak. Rzut wolny wykonywał Tomasz Gajda. Uderzenie kapitana Polonii wybił przed siebie bramkarz Avii, ale piłka trafiła pod nogi Mateja Maticia, który huknął z całej siły i doprowadził do wyrównania.
Obie drużyny, zdając sobie sprawę z nacechowanej losowością dogrywki – a przede wszystkim rzutów karnych, starały się zdobyć kolejnego gola, który mógłby przechylić szalę zwycięstwa.
Jedenastka i gol na koniec
W 75. minucie faulowany był w polu karnym jeden z zawodników Avii. Arbiter nie miał wątpliwości, że wyskakujący obrońca Polonii za mocno używał łokcia i wskazał na wapno. Paweł Uliczny wykorzystał rzut karny i gospodarze po raz drugi tego dnia wyszli na prowadzenie.
Szaleńcze ataki Polonistów nie przynosiły efektu. Chociaż formacja defensywna piłkarzy ze Świdnika miała ręce pełne roboty nie pozwalała naszym zawodnikom na umieszczenie piłki w siatce. Co więcej, kiedy postawiliśmy wszystko na jedną kartę i w szesnastce przy rzucie rożnym znalazł się Holewiński gospodarze wyprowadzili akcję, po której Patryk Małecki przypieczętował zwycięstwo Avii.
Tym samym awans uzyskali piłkarze ze Świdnika, którzy wiosną zagrają o półfinał STS Pucharu Polski.
1/8 finału STS Pucharu Polski
Avia Świdnik – Polonia Bytom 4:2 (1:1)
Bramki: 0:1 Kacper Michalski (6’ – karny), 1:1 Michał Zuber (15’), 2:1 Marcin Pigiel (49’), 2:2 Matej Matić (57’), 3:2 Paweł Uliczny (76’ – karny), 4:2 Patryk Małecki (90+6’)
Avia: Sobieszczyk – Rozmus, Kursa (K), Zbozień, Uliczny, Kamiński (78’ Zawadzki), Pigiel (78’ Orzechowski), Assuncao (54’ Kalinowski), Małecki, Zuber (90’ Maj), Remeniuk
Polonia: Holewiński – Szymański, Krzyżak, Matić (85’ Szymusik), Łabojko, Gajda (K), Calavera (52’ Zieliński), Michalski (81’ Apolinarski), Kwiatkowski (46’ Wojtyra), Andrzejczak (81’ Terlecki), Arak








![[Betclic 1. liga] Konferencja prasowa po meczu Polonia Bytom - Górnik Łęczna (2:2)](https://i.ytimg.com/vi/Tau9CKd5qxU/default.jpg)




















