
“To najbardziej poukładany klub ze wszystkich, z których dostałem ofertę, pod względem sportowym. Ważny jest proces i systemowa praca” – mówi o powodach przenosin do Polonii Bytom Jan Łabędzki. 20-letni pomocnik ostatnie miesiące spędził we włoskiej Bolonii, gdzie trenował m.in. z pierwszym zespołem występującym w Serie A. Ale to w Polsce spotkał się z lepszymi standardami codziennej pracy w kilku aspektach.
Jan Łabędzki jest jednym z zawodników, którzy zimą zasilili szeregi Polonii Bytom. 20-letni pomocnik powrócił do naszego kraju po pobycie we Włoszech.
– Przez 1,5 roku byłem w Bolonii i w pewnym momencie stało się jasne, że będę zmuszony szukać nowego klubu. Pojawiła się propozycja od Polonii, ale i z innych polskich klubów. Zdecydowałem się na ten projekt. To najbardziej poukładany klub ze wszystkich, z których dostałem ofertę, pod względem sportowym. Ważny jest proces i systemowa praca – tłumaczy powody swej decyzji wychowanek ŁKS-u Łódź.
Pierwsze miesiące w barwach Królowej Śląska nie były jednak dla niego łatwe. Łabędzki zaliczył dotąd sześć występów w Betclic 1. Lidze, ale wszystkie z ławki rezerwowych. W meczu z Polonią Warszawa przy Piłkarskiej 8 dał jednak próbkę swoich możliwości, gdy asystował przy decydującym trafieniu Lucjana Zielińskiego.
– Ten pierwszy okres w klubie był dla mnie ciężki. Nie jest łatwo wejść z marszu do drużyny, jako nowy zawodnik. Model gry i wszelkie zasady są ciężkie do zrozumienia, ale udało mi się ze wszystkim zapoznać. Cieszę się, że otrzymuję minuty na boisku od trenera Mroza i mam nadzieję, że w kolejnym sezonie będzie ich o wiele więcej – wspomina Łabędzki, który związany jest z Polonią do końca sezonu 2026/2027.
Z ziemi włoskiej do Polski
20-latek ostatnie miesiące spędził we Włoszech w juniorskich zespołach Bolonii. Polski pomocnik miał przy tym okazję regularnie trenować w pierwszym zespole. We włoskim klubie łącznie na różnych poziomach (Primavera, U-18, Liga Młodzieżowa UEFA) zanotował łącznie 26 występów.
– Jakbym miał jeszcze raz zdecydować, to obrałbym taką samą drogę. To był dla mnie bardzo pożyteczny czas, bo rozwinąłem się jako zawodnik i człowiek. Przez 1,5 roku mieszkałem samemu we Włoszech. W Bolonii nie można na nic narzekać, życie jest piękne. Chciałbym tam wrócić – zapewnia Łabędzki, który przyznaje, że był zaskoczony jednym aspektem na treningach w juniorskich zespołach włoskiego klubu.
– Czasem poziom indywidualny niektórych zawodników robił wrażenie, bo kilku z nich bezpośrednio z Primavery trafiło do pierwszej drużyny i grają w Serie A. Niektórzy są naprawdę znakomici. Ale pod względem fizycznym i taktycznym w Polsce jest trudniej niż we włoskiej Primaverze. Powiedziałbym nawet, że to zupełnie inny sport. Primavera to piłka juniorska, mecze są bardzo otwarte. Mało kto skupia się na defensywie, jest nacisk na atak – tłumaczy.
Ostatni akcent ligowego sezonu
Poloniści kończą w niedzielę sezon Betclic 1. Ligi wyjazdowym starciem w Mielcu. Po trudnym początku rundy wiosennej, w ostatnich meczach już pod wodzą Wojciecha Mroza, Niebiesko-Czerwoni złapali odpowiedni rytm.
– Odbiliśmy się w końcówce rundy wiosennej, ale o meczu ze Śląskiem nie ma co mówić. Punkty pogubiliśmy wcześniej i taka jest przyczyna naszej sytuacji. Myślę, że ostatnie mecze i nasza gra będą dobrym prognostykiem na kolejny sezon – zakończył Jan Łabędzki.

























