
Za nami ostatni akt sezonu. W 34. kolejce Poloniści przegrali w Mielcu z tamtejszą Stalą 1:4. Jedyną bramkę dla Polonii zdobył wracający po kontuzji Jakub Arak. Wysoka porażka nie powinna zamazać ogólnego obrazu sezonu w wykonaniu Królowej Śląska. Sezonu spędzonego po latach na zapleczu piłkarskiej elity, w którym nie brakowało emocji i pięknych chwil. Jeśli chodzi o sezon 2025/2026 kurtyna zapadła.
Ależ ten czas leci. Nim się obejrzeliśmy sezon 2025/2026 praktycznie przeszedł do historii. Ostatni mecz sezonu zgodnie z terminarzem Niebiesko-Czerwoni rozegrali w Mielcu. Finałowa kolejka sezonu ma to do siebie, że wszystkie mecze rozgrywane są o tej samej porze. I chociaż niemal wszystko, jeśli chodzi o część zasadniczą Betclic 1. ligi było wiadome, a mecz w Mielcu nie miał szczególnego ciężaru gatunkowego, liczyliśmy na to, że pierwszy po latach sezon na zapleczu piłkarskiej elity w naszym kraju Królowa Śląska zwieńczy zwycięstwem. Stąd też jednym okiem zerkaliśmy co prawda na to, co dzieje się na innych boiskach, ale nasza uwagę skupiona była przede wszystkim na Stadionie im. Grzegorza Laty. Nie był to wszak mecz o nic – był to mecz o trzy punkty!
Trener Wojciech Mróz zaskoczył nieco desygnowanym składem. W wyjściowej jedenastce znaleźli się choćby Jan Łabędzki (debiut w pierwszym składzie), Jakub Łukowski (drugi występ) czy Jordi Calavera. W linii obrony pojawił się natomiast Mikulas Bakala, którego częściej oglądaliśmy dotychczas w środku pola.
Ospały początek i bramka
Było gorąco, ale przede wszystkim z powodu letniej wręcz aury. W pierwszych minutach na boisku nie działo się szczególnie dużo, a obie drużyny weszły w mecz nieco ospale. I gdy wydawało się, że fajerwerków nie mamy się co spodziewać w 8. minucie Piotr Wlazło na raty uderzając głową zdobył bramkę. Zanim piłka zatrzepotała w siatce całą sytuację próbował ratować jeszcze Kacper Michalski, ale nie udało mu się wybić futbolówki z linii bramkowej.
Pierwszy gol napędził podopiecznych Ireneusza Mamrota. Mielczanie dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej meldowali po naszej stronie boiska. W 19. minucie po dośrodkowaniu Bartosza Szeligi głową na długi słupek przycelował Fryderyk Gerbowski, ale na nasze szczęście futbolówka minęła światło bramki.
Imponująca końcówka pierwszej połowy…
Z biegiem czasu mecz się uspokoił. Dość powiedzieć, że po dwóch kwadransach statystycy naliczyli łącznie cztery strzały, przy czym jeden celny – akurat ten, po którym padła bramka. Wydawało się, że do momentu, kiedy arbiter zaprosi obie drużyny do szatni niewiele się zmieni, a jednak. W 40. minucie Gerbowski posłał piłkę do Kamila Odolaka, a ten główkując podwyższył prowadzenie Stali.
Szczerze mówiąc do przerwy mogło być już 3:0, ale trzykrotnie Jakub Rajczykowski stanął rywalom na drodze. Swoją drogą momentami wydawało się, że gospodarze mają w polu karnym – jeśli już w nim się znajdą – (za) dużo miejsca i czasu. Na szczęście, pomimo naprawdę imponującej końcówki Mielczanie nie zdołali zdobyć bramki numer trzy.
… i kolejne trafienia
Co nie udało się przed zmianą stron udało się po niej. Chociaż Poloniści odważnie zaczęli i szybko weszli w pole karne rywali, to gospodarze zdobyli trzecią już bramkę. A uczynił to konkretnie Hubert Matynia zamykając rozegranie rzutu rożnego. Co ciekawe był to trzeci gol gospodarzy zdobyty głową.
Nie da się ukryć, że gospodarze dominowali. Częściej dochodzili do sytuacji strzeleckich, grali z pomysłem i praktycznie z minuty na minutę rozkręcali się. Potwierdzili to w 72. minucie. Scenariusz był już dobrze znany – asysta Gerbowskiego (swoją drogą trzecia) i uderzenie głową Wlazły.
Gol dla Polonii
Mecz w Mielcu był meczem powrotu po kontuzji Jakuba Araka. Napastnik Królowej Śląska mocno stęsknił się za grą i bramkami, bo w 88. minucie głową (a jakże!) zdobył gola dla naszej ekipy. Od tego momentu wynik już się nie zmienił. Poza pierwszymi minutami byliśmy świadkami ciekawego spotkania, w którym wiele się działo, chociaż z wyniku zadowoleni być nie możemy.
Za nami sezon historyczny. Polonia jako beniaminek zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej zapewniła nam wiele emocji, radości i wzruszeń. Gra niemal do ostatniej serii spotkań o miejsce premiowane grą w barażach, jest bez wątpienia sukcesem, na który zapracowała cała drużyna. I chociaż były momenty gorsze i lepsze z postawy Królowej Śląska możemy być dumni. Obrazu tego ostatni mecz sezonu nie może zamazać.
Betclic 1. liga – 34. kolejka
Stal Mielec – Polonia Bytom 4:1 (2:0)
1:0 Piotr Wlazło (8’), 2:0 Kamil Odolak (40’), 3:0 Hubert Matynia (48’), 4:0 Piotr Wlazło (72’), 4:1 Jakub Arak (88’)
Stal: Matys – Matynia (80’ Tsykalo), Puerto, Szala, Szeliga, Gerbowski (80’ Małek), Nunez, Wlazło (K) (85’ Bukowski), Cybulski (80’ Kruszelnicki), Kowalski, Odolak (74’ Lukić). Trener: Ireneusz Mamrot.
Polonia: Rajczykowski – Bakala, Krzyżak, Matić, Łabojko (53’ Szymański, 75’ Azatskyi), Gajda (K), Calavera (53’ Stefański), Michalski, Łabędzki, Łukowski (53’ Andrzejczak), Wojtyra (64’ Arak). Trener: Wojciech Mróz.
Żółte kartki: Puerto (51’) – Matić (10’)
Sędziował: Paweł Szuta.







![[Betclic 1. liga] Konferencja prasowa po meczu Polonia Bytom - Śląsk Wrocław](https://i.ytimg.com/vi/tc6WrW9urz0/default.jpg)






















