
Przez rok z bliska doświadczył wojennej rzeczywistości, a na treningach miał okazje mierzyć się z bokserskim czempionem Ołeksandrem Usykiem. Gdy trafił do Polski był mocno zaskoczony poziomem Ekstraklasy i Betclic 1. Ligi. – Każdy mecz jest jak derby – uśmiecha się Matej Matić, który po awansie do Betclic 1. Ligi zasilił Polonię Bytom. 21-letni chorwacki obrońca wraca aktualnie do pełni sił po kontuzji, której doznał w okresie przygotowawczym.
Matej Matić jest jednym z nowych twarzy w zespole Polonii Bytom. 21-letni środkowy obrońca mający na swoim koncie występy w młodzieżowych reprezentacjach Chorwacji na Piłkarską 8 trafił w ramach wypożyczenia z ukraińskiej Polissii Żytomierz i zwłaszcza w końcówce rundy jesiennej Betclic 1. Ligi stał się solidnym punktem defensywy Niebiesko-Czerwonych. W okresie przygotowawczym zmagał się jednak z urazem, który wyeliminował go z trzech pierwszych wiosennych spotkań.
“W tym tygodniu rozpocząłem pełne treningi z resztą drużyny. Byłem już w 70- 80% gotowy do gry w poprzednim spotkaniu, ale trenerzy zdecydowali, by jeszcze trochę poczekać i być w pełnym rytmie treningowym. Myślę, że powinienem znaleźć się w składzie na kolejny mecz, ale ostateczna decyzja należy do trenera. W trakcie okresu przygotowawczego miałem trochę problemów ze ścięgnem podkolanowym. Wypadłem z treningów na tydzień i potem wróciłem. Ale przed meczem z ŁKS-em kontuzja znowu dała o sobie znać. Dlatego, by nie ryzykować poważniejszego urazu zdecydowaliśmy się na kolejną przerwę. To nic poważnego, ale woleliśmy zachować prewencję” – mówi Matić, który nie ukrywa, że bardzo dobrze odnalazł się w naszym kraju.
“Zauważam wiele podobieństw z miejscem, w którym się urodziłem. Myślę, że pod względem mentalności i sposobu myślenia ludzie są do siebie podobni. Dostrzegłem, że życie w tym regionie toczy się w wolniejszym tempie, nie ma pośpiechu i korków. Bardzo mi się tu podoba. Największa różnica jest taka, że w Chorwacji jesteśmy przyzwyczajeni do częstszego wychodzenia ze znajomymi, choćby na spacery. W Polsce więcej czasu spędzam w domu, ale mogę przez to skupić się na mojej pracy” – tłumaczy chorwacki obrońca.
Po doświadczeniach z ligi chorwackiej w barwach NK Lokomotiva Zagrzeb i występach w ukraińskiej Polissii ligowa rzeczywistość w naszym kraju mocno go zaskoczyła.
“Zarówno Ekstraklasa, jak I liga są do siebie bardzo zbliżone pod względem poziomu. W Chorwacji czy na Ukrainie jest wyraźny podział. Są dwa/trzy lepsze kluby i reszta stawki zbliżona poziomem do siebie. W Polsce każdy mecz, bez względu na sytuację w tabeli, jest jak derby. Za każdym razem jest bardzo intensywnie i czuć, że wszystko ma znaczenie. Bardzo mi się to podoba” – nie ukrywa Matić.
Futbol w cieniu wojny
Chorwacki stoper ponad rok spędził w kraju pogrążonym wojną. Na co dzień mieszkał w Żytomierzu, gdzie rytm życia często wyznaczały kolejne rosyjskie ostrzały. Za naszą wschodnią granicą sport jest niekiedy jedyną szansą dla ludzi, by zapomnieć o przykrej codzienności. Stąd za wszelką cenę czynione są starania, by rozgrywki ligowe odbywały się bez większych zakłóceń.
“Na każdym kroku mierzyliśmy się z różnymi trudnościami, choćby w postaci zakazu latania i cały czas siłą rzeczy miałeś to wszystko w głowie. Ale na Ukrainie był opracowany specjalny system, którego wszyscy przestrzegali. I dało to możliwość normalnego funkcjonowania i rozgrywania meczów ligowych. Wszyscy pracujący w związku czy w ukraińskich klubach robili wszystko, by dało się odczuć, że sytuacja nie odbiega od normalności. Jako zawodnik nie czułem żadnych problemów. Niczego mi nie brakowało. Czasem w domu słychać było różne syreny ostrzegawcze. W Żytomierzu życie toczyło się jednak normalnie. A jeśli słyszeliśmy różne odgłosy, to tłumaczono nam, że radar wychwycił rosyjskiego drona i ostrzegano w ten sposób ludność. Wszyscy ludzie mieli też specjalne aplikacje. Sam nigdy niczego nie widziałem” – opowiada 21-letni obrońca.
Treningi u boku wielkiego ukraińskiego mistrza
A w zespole z Żytomierza Chorwat miał okazję poznać się i trenować z ukraińskim bokserskim czempionem Ołeksandrem Usykiem, który swego czasu podpisał kontrakt z klubem.
“To niesamowity człowiek. Był z nami choćby na treningu w Gliwicach, gdzie przygotowywaliśmy się do meczu eliminacji Ligi Konferencji z Olimpiją Ljubljana. Oczywiście, nie jest profesjonalnym zawodnikiem i może trochę odstawać pod względem motorycznym w treningu. Ale naprawdę dobrze sobie radzi, nie mogę narzekać. Poza tym bardzo lubi rywalizacje. Walczył o każdą piłkę. Jego mentalność jest niesamowita. Niesamowicie było zobaczyć go w takim treningu, bo nigdy nie był rozpatrywany w takim kontekście. Gdy wszedł do treningu to mocniej się wyróżniał i zwracałem na niego uwagę, ale traktowaliśmy go po prostu jak kolegę z drużyny. A poza boiskiem jest bardzo wesołym i pogodnym człowiekiem, który chętnie z każdym porozmawia” – wspomina.
Po nieudanej inauguracji w sobotę Niebiesko-Czerwoni powalczą o premierową pełną pulę w rundzie wiosennej w starciu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. W trzech dotychczasowych spotkaniach Bytomianie wywalczyli jeden punkt.
“Myślę, że sprawa nie rozbijała się o kwestie piłkarskie. W meczu z ŁKS-em prowadziliśmy 2:0 i nie zdołaliśmy wygrać. Strzelamy bramki, ale przy tym nie potrafimy uniknąć strat. Podobnie było z Siedlcami, gdy prowadziliśmy 1:0 i kreowaliśmy kolejne sytuacje. Myślę, że ważne z psychologicznego punktu widzenia, by zamknąć mecz i po prostu dobić przeciwnika. Jesteśmy w delikatnym momencie. Mamy nowego trenera i musimy nabyć pewnych mechanizmów. A myślę, że jesteśmy tego blisko. Pierwszym krokiem jest sięgnąć po wygraną, która wydobędzie z nas znacznie więcej” – zakończył Matej Matić.






![[Betclic 1. liga] Konferencja prasowa po meczu Pogoń Grodzisk Mazowiecki - Polonia Bytom (2:1)](https://i.ytimg.com/vi/29ncWiXrbBQ/default.jpg)

![Betclic 1. liga] Konferencja prasowa po meczu Stal Rzeszów - Polonia Bytom (3:1)](https://i.ytimg.com/vi/n4UKcG1LuqM/default.jpg)





















