Na tarczy z Łodzi

Trzy ostatnie minuty pierwszej połowy wystarczyły, by ustalić wynik pojedynku 2. kolejki Betclic 1. ligi pomiędzy Łódzkim Klubem Sportowym a Polonią Bytom. Ostatecznie trzy punkty powędrowały na konto gospodarzy, chociaż nasi zawodnicy pokazali dużą ambicję i wolę walki, do końca walcząc o choćby jedno oczko.

Starcie z Łódzkim Klubem Sportowym było meczem z kilkoma smaczkami. Przede wszystkim trenerem rezerw ŁKS-u był przez ostatnie dwa sezony Konrad Gerega, a w szeregach naszej ekipy nietrudno znaleźć zawodników z przeszłością w barwach klubu z charakterystyczną przeplatanką na piersi. Wystarczy wymienić Mateusza Wzięcha, Macieja Wolskiego czy Jana Łabędzkiego. Po drugiej stronie barykady grał natomiast choćby Kacper Terlecki (swoją drogą obchodzący akurat tego dnia 21 urodziny). Przed meczem nie brakowało więc czułych powitań, a jeśli z takowymi mamy do czynienia, to znak, że na boisku będzie się działo.

Przewaga ŁKS-u

Pierwsze zagrożenie pod którąkolwiek bramką pojawiło się w 4. minucie spotkania. Poloniści stracili futbolówkę w środkowej strefie boiska i gospodarze poprowadzili akcję prawą flanką. Po wrzutce obok bramki główkował Fabian Piasecki. Upłynęło nieco ponad 60 sekund, gdy napastnik ŁKS-u zaakcentował swoją obecność na murawie uderzając obok słupka.

Pierwszy celny strzał niebiesko-czerwonych odnotowaliśmy w 10. minucie. Faulowany Kamil Wojtyra uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego, jednak Damian Węglarz pewnie złapał uderzenie naszego snajpera. W odpowiedzi ŁKS w 13. minucie przeprowadził kolejną groźną akcję. Z kontratakiem popędził Koki Hinokio i chociaż mógł wybrać któregoś z dwóch swoich kolegów zdecydował się na uderzenie. Po rykoszecie piłka wylądowała poza boiskiem.

Trzeba uczciwie przyznać, że w pierwszym kwadransie gry więcej do powiedzenia mieli łodzianie. Po tym fragmencie gry inicjatywę przejęli jednak Poloniści. Kilkukrotnie wprowadzaliśmy piłkę to z lewego, to z prawego narożnika, ale do konkretów nie doszło. Najbliżej zdobycia bramki był w 25. minucie Wojtyra. Po dośrodkowaniu Mateusza Wzięcha uderzył głową, po czym piłka odbiła się od poprzeczki.

Trzy bramki w trzy minuty

Chociaż obie drużyny miały swoje okazje (w 41. minucie po dwójkowej akcji Lucjana Zielińskiego i Konrada Andrzejczaka uderzał ten drugi i naprawdę niewiele brakło, by zamykający całą sytuację Kacper Michalski nie sięgnął piłki mijającej długi słupek) wydawało się, że do szatni zejdziemy przy bezbramkowym remisie. Tymczasem mecz dopiero się rozkręcił.

W 44. minucie świetnym uderzeniem popisał się Mikołaj Łabojko, a piłka odbiła się jeszcze od jednego z defensorów gospodarzy, po czym zatrzepotała w siatce. Gospodarze odpowiedzieli natychmiastowo. Najpierw trafił Kacper Nowakowski, a kilkanaście sekund później Fabian Piasecki i to gospodarze schodzili do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.

Nie minęły trzy minuty po zmianie stron, a piłka ponownie znalazła się w naszej siatce. Ostatecznie arbiter Grzegorz Kawałko nie uznał bramki, ale trzeba było mieć się na baczności.

Znowu obramowanie

Gospodarze nieco spuścili z tonu, chociaż wciąż ich akcje były groźne. To jednak podopieczni Konrada Geregi byli bliżej zdobycia bramki. W 67. minucie Michalski miękko wrzucił piłkę w pole karne, gdzie głową uderzył Wzięch. Wszyscy wstrzymali oddech, ale nasz ofensywny pomocnik ponownie trafił w obramowanie. Tym razem pionowe.

Trzeba oddać Polonistom, że szukali wyrównania, ale ŁKS był czujny w defensywie, skutecznie zamykając szesnastkę lub łapiąc naszych zawodników na pozycjach spalonych. Im bliżej końcowego gwizdka, tym bardziej nacieraliśmy. W 84. minucie po dobrym zagraniu Patryka Stefańskiego uderzył Jakub Szymański, ale przestrzelił, a minutę później po strzale Macieja Wolskiego piłkę z linii bramkowej wybił jeden z łódzkich obrońców. Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry natomiast uderzali Aleksander Gajgier, którego strzał został zablokowany oraz Stefański, uderzający ponad poprzeczką.

Ambicji i woli walki nie można było zawodnikom w niebiesko-czerwonych koszulkach ze złotymi akcentami odmówić. Zabrakło jednak kropki nad i, dlatego z pierwszego zwycięstwa w tym sezonie po końcowym gwizdku cieszyli się piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego.

Najbliższa okazja do zdobycia pełnej puli punktów za tydzień. 7 sierpnia na P8 przyjedzie Pogoń Siedlce. Bilety na spotkanie można kupować na stronie bilety.poloniabytom.com.pl.

Betclic 1. liga – 2. kolejka

ŁKS Łódź – Polonia Bytom 2:1 (2:1)

Bramki: 0:1 Mikołaj Łabojko (44’), 1:1 Kacper Nowakowski (45’), 2:1 Fabian Piasecki (45+1’)

ŁKS: Węglarz – Sokół (77’ Keiblinger), Rudol (K) (46’ Farbiszewski), Craciun (81’ Wiech), Fałowski, Błachewicz, Wysokiński, Terlecki, Hinokio (46’ Podliński), Nowakowski, Piasecki (77’ Arasa). Trener: Grzegorz Szoka.

Polonia: Banasik – Szymusik, Krzyżak, Szymański, Kądziołka (87’ Wołkowicz), Łabojko, Michalski (81’ Stefański), Zieliński (69’ Wolski), Wzięch (69’ Mioc), Andrzejczak (87’ Gajgier), Wojtyra (K). Trener: Konrad Gerega.

Żółte kartki: Sokół (15’), Błachewicz (80’)

Sędziował: Grzegorz Kawałko.

Wszystkie filmy

Oficjalny fanshop Polonii Bytom

Betclic kod: PBO1920