
W Gruzji odnosił wielkie sukcesy, na czele z mistrzostwem kraju i dwukrotnie walczył o awans do Ligi Mistrzów. Jego droga do gry w Polsce wiodła też m.in. przez Czechy, ale to w Gruzji spadła na niego informacja o rozpoczęciu rosyjskiej agresji na Ukrainę. – Media może już tak tego nie pokazują, ale codziennie są ostrzały. Tata widzi z okna, jak latają drony, rakiety i samoloty. Dla wielu Ukraińców to stało się już codziennością po czterech latach. Nie zawsze łatwo było wyjść na boisko i myśleć o piłce – opowiada Ołeksandr Azatskyi. Jego najbliżsi wciąż mieszkają w Charkowie, niedaleko linii frontu.
Ołeksandr Azatskyi, który zasilił szeregi Polonii Bytom przed rozpoczęciem tegorocznego sezonu, ma za sobą niezwykle ciekawą międzynarodową karierę. I w dodatku obfitującą w wielkie sukcesy. Sam przyznaje, że gdy otrzymał propozycje z Gruzji jechał w nieznane, a finalnie cieszył się ze zdobycia największych krajowych laurów. W barwach Dinamo Batumi sięgał po mistrzostwo Gruzji, a w Torpedo Kutaisi na swoim koncie zapisał krajowy puchar i superpuchar. To otworzyło mu też drzwi do gry w eliminacjach europejskich pucharów. Dwukrotnie bezskutecznie szturmował bramy Ligi Mistrzów
„W pierwszym sezonie występowałem tam na wypożyczeniu i nie do końca miałem świadomość, gdzie jadę i jak to będzie wyglądało. Muszę przyznać, że cała liga mnie zaskoczyła. Miałem okazję walczyć o Ligę Europy. W decydującej rundzie eliminacji przegraliśmy z Łudogorcem Razgrad. Stworzyliśmy bardzo fajny zespół, mam stamtąd znakomite wspomnienia” – mówi ukraiński obrońca.
Pojechał w nieznane, a potem walczył o miejsce w Lidze Mistrzów
Na drodze do spełnienia marzeń i występach w elitarnej Lidze Mistrzów stanęły Sheriff Tyraspol (gdy grał w zespole z Kutaisi), a następnie Slovan Bratysława, gdy bronił barw ekipy z Batumi.
“Graliśmy też z Lechem Poznań (w sezonie 2022/2023 w eliminacjach Ligi Konferencji). Przegraliśmy na wyjeździe 0:5, a u nas padł remis 1:1. Pamiętam też starcia z Sivassporem w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji Europy. Jest co wspominać, sporo fajnych meczów mieliśmy w europejskich pucharach” – mówi 32-letni stoper, który opowiada o specyfice ligi gruzińskiej będącej niezwykle egzotyczną dla wielu kibiców w naszym kraju.
“Nie ukrywam, że byłem zaskoczony. Pięć czołowych drużyn prezentuje bardzo wysoki poziom. Piłka jest tam trochę inna niż w Polsce czy na Ukrainie. Jest bardziej techniczna, więcej gry z piłką i pojedynków. Nie było łatwo, bo bardzo ciężko pracowaliśmy, ale w porównaniu z Czechami czy Polską, liga gruzińska jest trochę spokojniejsza. Jest inna intensywność gry. Polska liga jest bez wątpienia bardziej wymagająca. W Dinamo Batumi bardzo często przeważaliśmy, graliśmy mnóstwo czasu z piłką przy nodze. Często były mecze, gdzie posiadanie oscylowało w granicach 70%. Czerpałem ogromną przyjemność z gry w piłkę w Gruzji” – uśmiecha się Azatskyi, który poznał też uroki życia w Gruzji.
“Kutaisi jest starym miastem, które kryje w sobie mnóstwo historii. Okolice też są bardzo fajne i malownicze. Batumi to miasto położone nad morzem i w dodatku niezwykle nowoczesne. Była tam znakomita pogoda, zawsze świeciło słońce. To coś czego brakuje Polsce i Ukrainie” – wskazuje bez wahania Ukrainiec, który pierwsze zagraniczne kroki stawiał jednak za naszą południową granicą. W czeskim Baniku Ostrawa mógł posmakować śląskiego klimatu kibicowskiego i nie tylko.
“To był mój pierwszy wyjazd zagranicę i nie ukrywam, że było ciężko. Nie znałem jeszcze na tyle dobrze języka angielskiego. Starałem się też uczyć czeskiego. Z perspektywy czasu myślę, że mogło to lepiej wyglądać. Ale ten okres bardzo mnie zbudował pod względem mentalnym. Nie myślałem, że będzie aż tak ciężko zagranicą. Wtedy nabrałem świadomości. Banik to bardzo dobry klub, z ogromną konkurencją w składzie. Wymagało to żmudnej, codziennej pracy na treningach” – podkreśla Azatskyi.
Pierwszym przetarciem w naszym kraju były dla niego występy w Arce Gdynia, gdzie trafił w sezonie 2023/2024. Przed rozpoczęciem obecnego sezonu skorzystał natomiast z oferty bytomskiego beniaminka Betclic 1. Ligi.
“Tata widzi z okna, jak latają drony, rakiety i samoloty”
“Sporo rozmawiałem z trenerem Dawidem Szwargą, który w samych superlatywach wypowiadał się o trenerze Łukaszu Tomczyku. Przekonywał, że będę zadowolony z tego, co zastanę w Polonii pod każdym względem. Byłem po kontuzji i dla mnie najważniejsza wtedy była możliwość regularnej gry. To był idealny moment, by trafić do Bytomia. Czułem też, że klubowi bardzo zależy na mnie” – wspomina ukraiński obrońca, który ma jasną receptę na zadyszkę, jaka złapała Niebiesko-Czerwonych na początku rundy wiosennej.
“Uważam, że nasza drużyna jest kompleksowa i bardzo dobra. Nic się nie zmieniło w szatni, nie można się niczego doszukiwać w tych aspektach. Czasem tak w sporcie bywa, potrzebujemy wygranej by się przełamać i odwrócić złą kartę. Jestem przekonany, że to nam się uda. Musimy wrócić na zwycięski tor” – zapewnia 32-latek, którego z oczywistych względów pytamy też o sytuacje za naszą wschodnią granicą. W rodzinnym Charkowie pozostali wszak jego najbliżsi. Sam obrońca rozpoczyna natomiast każdy dzień od pewnego rytuału i sprawdzenia, co wydarzenia się minionej nocy.
“Jak zaczęła się wojna byłem w Gruzji i od razu chciałem wracać i pomagać. Moi rodzice nie chcieli wyjeżdżać z domu, to były trudne momenty. Zawsze rano dzwonimy do rodziców i kontrolujemy sytuację. Media może już tak tego nie pokazują, ale codziennie są ostrzały. Tata widzi z okna, jak latają drony, rakiety i samoloty. Dla wielu Ukraińców to stało się już codziennością po czterech latach. Często nie schodzą już nawet do schronów” – wspomina Azatskyi i opowiada, jak wojenne przeżycia zostawiły ślad na jego psychice.
“Ze swojej perspektyw mogę powiedzieć, że przeżyłem to bardzo emocjonalnie. Nie zawsze łatwo było wyjść na boisko i myśleć tylko o piłce nożnej. Myślałem o tym, co dzieje się w domu. Moi najbliżsi zdecydowali się zostać. Mam nadzieję, że będą zdrowi” – dodaje Azatskyi, który po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji nie wykluczał wstąpienia w szeregi wojska. Wraz z małżonką musieli też zmierzyć się z niełatwą rzeczywistością i trudnymi życiowymi wyborami.
“To co potrafię robić to grać w piłkę. Dlatego zdecydowaliśmy się zostać w Gruzji, zarabiać pieniądze i w ten sposób wspierać najbliższych materialnie. Przyznam, że w tamtym czasie często nie myślałem w ogóle o piłce nożnej. Myślę, że trzeba wspierać swoją rodzinę, kraj i wojsko bez względu na to, co się dzieje. To jest najważniejsze. Robimy to codziennie, wysyłamy pieniądze i organizujemy akcję na rzecz wsparcia wojskowych” – zakończył Ołeksandr Azatskyi.





![[Betclic 1. liga] Konferencja prasowa po meczu Puszcza Niepołomice - Polonia Bytom](https://i.ytimg.com/vi/LRTWx4zbBv4/default.jpg)
























