
Pomimo świetnej pierwszej połowy Polonia Bytom przegrała z Wieczystą Kraków 3:4 w zaległym meczu 25. kolejki Betclic 1. ligi. Byliśmy świadkami świetnego meczu, tym bardziej szkoda, że nie udało się wywieźć z Sosnowca choćby punktu.
Mając w pamięci dotychczasowe starcia Królowej Śląska z Wieczystą spodziewaliśmy się fajerwerków i rzeczywiście już od pierwszego gwizdka się działo. W 1. minucie po rzucie wolnym wykonywanym przez Tomasza Gajdę, Jakub Szymański zgrał do Mateja Maticia, a ten minimalnie chybił. Było to dopiero preludium, choć mecz nabierał temperatury z czasem.
Oczekiwanie na bramki
Obie strony wyraźnie szanowały piłkę i próbowały wymieniać jak największą liczbę podań, by spróbować znienacka zaatakować i chociaż gospodarze również przenosili ciężar gry pod bramkę strzeżoną przez Wojciecha Banasika najgroźniejszą akcję w pierwszej części gry skonstruowali Poloniści. W 9. minucie Oliwier Kwiatkowski utrzymał się przy futbolówce i dośrodkował do wbiegającego na piąty metr Kamila Wojtyry, który główkował obok bramki.
Byliśmy świadkami dobrego, piłkarskiego meczu, na który obie strony miały swój plan. Tutaj jedna akcja mogła odmienić losy pojedynku i jakby na potwierdzenie tej tezy w 28. minucie do bezpośredniej sytuacji strzeleckiej doszedł Kwiatkowski. Oddał strzał, ale piłkę zmierzającą pod poprzeczkę wybił na rzut rożny Antoni Mikułko. Nastąpiła seria kornerów, po których zakotłowało się w szesnastce Wieczystej. Chwilę później byliśmy już jednak pod bramką Banasika i chociaż gospodarze coraz mocniej nacierali wchodząc w nasze pole karne skończyło się na strachu.
Dwa trafienia
W 32. minucie wreszcie odnotowaliśmy pierwsze celne trafienie. Wszystko zaczęło się od Kamila Wojtyry, który na 25. metrze odebrał piłkę Mikkelowi Maigaardowi, podprowadził ją kilka metrów, podał do nadbiegającego z prawej flanki Kwiatkowskiego, który dośrodkował w punkt do Konrada Andrzejczaka, głową kierującego piłkę do siatki.
Kilka minut później Wojtyra, który miał duży udział w pierwszej bramce, sam wpisał się na listę strzelców, wykorzystując świetne podanie Mikołaja Łabojki.
Podopieczni Kazimierza Moskala chcieli jak najszybciej zdobyć gola kontaktowego i trzeba przyznać, że byli tego blisko w 42. minucie, kiedy to Paulinho po efektownym uderzeniu z wysokości piątego metra trafił w poprzeczkę. Była to najgroźniejsza stworzona przez Krakowian okazja w pierwszej części gry.
Dobre zmiany gospodarzy
Kazimierz Moskal w przerwie zdecydował się na trzy zmiany. Na boisku pojawił się między innymi Stefan Feiertag, który obok Lisandro Semedo należy do najskuteczniejszych snajperów Wieczystej. Był to wyraźny sygnał, że gospodarze będą chcieli jak najszybciej odrobić straty. I rzeczywiście od pierwszych minut drugiej odsłony spotkania to oni przejęli inicjatywę.
Nasi piłkarze nic sobie jednak z tego nie robili, grając spokojnie, a dowodem na to niech będzie sprytnie dryblujący Feiertaga pod własną bramką Banasik. Wieczystej jednak nie można lekceważyć. Wystarczyła chwila nieuwagi i w 52. minucie Maigaard zgrał piłkę z Mikim Villarem, następnie wycofał do Natana Dzięgielewskiego, który pewnie trafił do bramki.
Warto odnotować, że Dzięgielewski na boisku pojawił się po przerwie i niewiele brakło a chwilę po tym, jak wpisał się na listę strzelców mógł zanotować asystę, podając do Michała Pazdana, który z bliskiej odległości nie zdołał umieścić piłki w siatce.
Co nie udało się byłemu kadrowiczowi udało się Aleksandrowi Djermanoviciowi. Serb w 62. minucie efektywnie wykończył rzut rożny. Poloniści próbowali odpowiedzieć, ale to gospodarzom wszystko wychodziło. Nie minęło 180 sekund, a na prowadzenie wysforował ich ponownie 21-letni Dzięgielewski.
Od tego momentu mecz się otworzył i momentami nasi zawodnicy przeważali, jednak trudno było im dojść do sytuacji strzeleckiej. Lepiej radzili sobie piłkarze w żółtych koszulkach, a w 84. minucie po faulu na aktywnym Dzięgielewskim jedenastkę wyegzekwował Maigaard.
Łapiemy kontakt
Szybko złapaliśmy kontakt. W 86. minucie po świetnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Patryka Stefańskiego bramkę dającą nadzieję zdobył Matej Matić.
Arbiter do regulaminowego czasu gry doliczył aż 8 minut, które próbowaliśmy wykorzystać, by wyszarpać choć jeden punkt. Niestety nie udało się.
Liczyliśmy na świetny mecz i takiego byliśmy świadkami. Szkoda jednak, że pomimo bardzo dobrej pierwszej połowy, w której nasi zawodnicy grali z silnym rywalem w sposób zdeterminowany i konsekwentny, nie udało się zdobyć pierwszych wiosennych trzech oczek.
25. kolejka Betclic 1. ligi (zaległa)
Wieczysta Kraków – Polonia Bytom 4:3 (0:2)
Bramki: 0:1 Konrad Andrzejczak (32’), 0:2 Kamil Wojtyra (38’), 1:2 Natan Dzięgielewski (52’), 2:2 Aleksander Djermanović (62’), 3:2 Natan Dzięgielewski (65’), 4:2 Mikkel Maigaard (85’ – karny)
Wieczysta: Mikułko – Fila (90’ Dankowski), Pazdan (K), Djermanović, Pestka, Piazon, Knezevic (46’ Gajos), Maigaard, Villar (77’ Semedo), Trąbka (46’ Dzięgielewski), Paulinho (46’ Feiertag). Trener: Kazimierz Moskal.
Polonia: Banasik – Szymusik, Szymański, Matić, Łabojko, Gajda (K) (72’ Bakala), Apolinarski, Wołkowicz (76’ Stefański), Kwiatkowski (85’ Łabędzki), Andrzejczak (72’ Sarmiento), Wojtyra (72’ Łukowski). Trener: Wojciech Mróz.
Żółte kartki: Tomasz Gajda (21’), Krzysztof Wołkowicz (59’), Grzegorz Szymusik (84’) – Paulinho (22’), Michał Pazdan (45’+1), Karol Fila (62’), Aleksander Djermanović (76’), Maigaard (77’)
Sędziował: Albert Różycki (Łódź)
Mecz rozegrany w Sosnowcu.








![Betclic 1. liga] Konferencja prasowa po meczu Stal Rzeszów - Polonia Bytom (3:1)](https://i.ytimg.com/vi/n4UKcG1LuqM/default.jpg)





















