
Do szerokiego składu pierwszej drużyny Legii Warszawa został włączony już w wieku 16 lat. Wojciech Banasik zimą trafił do Polonii Bytom i w ostatnich tygodniach wywalczył sobie miejsce między słupkami Królowej Śląska. – Pod względem organizacji klubu i samego treningu, to najwyższy poziom. Mam porównanie z tym, co zastałem w Legii i przyznam, że jestem bardzo usatysfakcjonowany – opowiada 19-letni golkiper.
Wojciech Banasik jest jednym z zawodników, którzy zasilili szeregi Polonii Bytom w zimowym okienku transferowym. 19-letni golkiper trafił na Piłkarską 8 na półroczne wypożyczenie z Legii Warszawa. Młody golkiper uczestniczył jeszcze w zimowym obozie warszawskiego zespołu w Hiszpanii, ale gdy otrzymał konkretną propozycje z Bytomia długo się nie zastanawiał. Co ciekawe, Banasik już wcześniej wpadł w oko sztabu szkoleniowego Królowej Śląska.
– Po powrocie z obozu w Hiszpanii na podstawie rozmów z trenerem Maciejem Kowalem podjęliśmy decyzję, że jestem już na odpowiednim poziomie i nie ma co czekać na szansę w pierwszej drużynie. Najlepszym dla mnie rozwiązaniem była walka o miejsce w I lidze. Wszystko odbyło się błyskawicznie. Jeszcze tego samego dnia odezwałem się do menedżera. Historia jest o tyle ciekawa, że rok wcześniej mieliśmy okazję w Legii II zagrać sparing z Polonią. Miałem w ogóle w nim nie zagrać, ale splot różnych okoliczności sprawił, że rozegrałem jeden 45-minutowy fragment. Na trybunach był wówczas trener Mateusz Wójcik. Wtedy już mnie zapamiętał i pojawił się pierwszy kontakt – wspomina wychowanek stołecznego zespołu.
Banasik pomimo oferty z innego pierwszoligowego klubu postawił ostatecznie na Polonię i jak sam przyznał, jest mile zaskoczony tym, jakie warunki zastał na Piłkarskiej 8.
– Nie znałem wcześniej trenera Mateusza Wójcika i zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać. Ale pod względem organizacji klubu i samego treningu, to najwyższy poziom. Mam porównanie z tym, co zastałem w Legii i przyznam, że jestem bardzo usatysfakcjonowany. Przede wszystkim pod względem samej jakości treningów – tłumaczy Banasik.
Jako 16-latek został włączony do składu Legii. Nie doczekał się szansy
19-latek przez ponad dwa lata znajdował się w szerokim składzie Wojskowych. Kilkukrotnie w rundzie jesiennej miał okazję poczuć klimat europejskich pucharów, gdy zasiadł na ławce rezerwowych w Lidze Konferencji. Ale debiutu się nie doczekał.
– Zostałem włączony do drużyny jeszcze za czasów trenera Kosty Runjaicia, jak miałem 16 lat. Cały czas byłem blisko. W pewnym momencie byłem nawet drugim bramkarzem na meczach Ligi Konferencji. Byłem naprawdę na wielu wyjazdach europejskich, zdarzyło się też znaleźć w kadrze na meczach Ekstraklasy. Wiadomo, że to nie samo, co regularna gra, ale możliwość doświadczenia, jak z presją radzą sobie tacy piłkarze, jak Artur Jędrzejczyk, Bartosz Kapustka, czy Paweł Wszołek, była bezcenna. W dodatku to była okazja poznać ludzką stronę zawodników, którzy wcześniej przewijali się tylko w telewizji – tłumaczy.
Po przenosinach do Bytomia początkowo również był rezerwowym. Od meczu z GKS-em Tychy (1:1) pojawił się jednak między słupkami i swego miejsca nie oddał do dnia dzisiejszego.
– W Legii byłem rezerwowym i nigdy nie byłem w świetle reflektorów. W Warszawie więcej było utalentowanych zawodników, którzy byli stawiani na piedestał. Muszę powiedzieć, że byłem bardzo długo przygotowywany do tego momentu przez trenera Wójcika. Sporo rozmawialiśmy. Nie powiem, że się tego nie spodziewałem. Czekałem na to z meczu na mecz i po cichu na to liczyłem. Myślę, że zebrane doświadczenie okazało się bardzo pomocne – wspomina Banasik.
Spośród sześciu dotychczasowych występów najbardziej kibicom zapadło w pamięci starcie z Wieczystą Kraków. Do przerwy podopieczni Wojciecha Mroza prowadzili 2:0. Po zmianie stron obraz gry zupełnie się zmienił i ostatecznie Poloniści ulegli rywalom 3:4.
Przełamanie w Opolu i powrót do gry
– Byliśmy mocno zmotywowani, by w końcu przełamać złą passę i wygrać. Nasze nadzieje były bardzo rozbudzone. W drugiej połowie nie ustrzegłem się błędów, mocno wziąłem to na siebie. Dlatego tak istotna była reakcja w meczu z Odrą Opole, że wciąż liczymy się w walce o baraże. To najlepsza odpowiedź na to, co się wydarzyło i fakt, że zmierzamy w odpowiednim kierunku w całym procesie. Pokazaliśmy, że potrafimy wydostać się z dołka – zauważa Banasik, który liczy na to, że wyjazdowa wygrana w Opolu będzie punktem zwrotnym w końcówce pierwszoligowego sezonu.
– Po takiej wygranej ambicje znowu rosną. Są nadzieje na baraże i zrobimy wszystko, żeby się tam zakwalifikować. Nie ma rzeczy niemożliwych – dodaje bez cienia wątpliwości.
Banasik zdobywa dopiero pierwsze szlify na zapleczu PKO Bank Polski Ekstraklasy, bo wcześniej regularnie grał tylko na poziomie Betclic III ligi.
– Wspomniane rozgrywki też stoją na wysokim poziomie. Paradoksalnie na pozycji bramkarza ten przeskok jest mniejszy. Intensywność gry bardziej wpływa na zawodników w polu. W I lidze wszystko dzieje się szybciej i trzeba odpowiednio reagować, ale nie ma aż takiego przeskoku pod względem fizycznym. Różnica nie jest aż tak odczuwalna w przypadku bramkarzy – zakończył Wojciech Banasik.






![[Betclic 1. liga] Konferencja prasowa po meczu Polonia Bytom - Polonia Warszawa](https://i.ytimg.com/vi/2pXPWbzMfEU/default.jpg)
![[Betclic 1. liga] Konferencja prasowa po meczu Puszcza Niepołomice - Polonia Bytom](https://i.ytimg.com/vi/LRTWx4zbBv4/default.jpg)






















