Lucjan Zieliński: “Jesteśmy faworytem i będziemy musieli się ze swojej roli wywiązać” [WYWIAD]

Lucjan Zieliński to w tym sezonie jedna z pierwszoplanowych postaci Polonii Bytom. W tym szczególnym dla sympatycznego zawodnika czasie, a więc tygodniu pomiędzy meczami z dwoma, ważnymi dla zawodnika klubami, zapytaliśmy Lucka o jego refleksje dotyczące ostatnich tygodni w wykonaniu swoim i Polonii, a także najbliższej przyszłości, jaką niesie za sobą sobotni mecz z Miedzią II Legnica.

 

Mateusz Skutnik: Jesteśmy świeżo po meczu Pucharu Polski w Zielonej Górze, gdzie poległa ekstraklasowa Jagiellonia. Sami dobrze wiemy, że nie jest to łatwy teren…

Lucjan Zieliński: Tak, to prawda. Przekonaliśmy się o tym dwa tygodnie temu, że mając nawet jednego gracza więcej w składzie jest mega ciężko “ugryźć” ten zespół. Należy tu pogratulować Lechii fajnego meczu i życzyć im powodzenia w Pucharze Polski, bo zawsze te rozgrywki nabiegają kolorytu, kiedy zespoły z niższych lig potrafią walczyć z tymi na papierze mocniejszymi.

 

M.S.: Za nami zwycięski mecz z Kluczborkiem. Dla Ciebie myślę miał on znacznie sentymentalne przez wzgląd na występy w tym klubie jeszcze w zeszłym sezonie. Mam rację?

L.Z.: Dokładnie tak. Nie da się ukryć, że był to dla mnie szczególny mecz. Spędziłem w Kluczborku 2,5 roku z epizodem w II lidze, będąc także przez rok kapitanem zespołu. Wykonaliśmy wtedy pamiętam kawał dobrej pracy. W sobotę przyjechało w drużynie wielu kolegów, których bardzo dobrze znam i to nie tylko z Kluczborka, ale również z innych drużyn. Było to dla mnie ważne spotkanie, dlatego tym bardziej się cieszę, że udało się je wygrać. Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na rewanż w Kluczborku!

 

M.S.: Długo jednak kazaliście czekać kibicom na pierwszą w meczu bramkę, mimo kilku klarownych wcześniej sytuacji. Uważasz, że to goście umiejętnie się bronili czy po prostu Wy mieliście tego dnia przez większą część meczu źle ustawione celowniki?

L.Z.: Byliśmy tego dnia bardzo nieskuteczni. Mieliśmy w pierwszej połowie chyba z cztery klarowne sytuacje, z których dwie uważam powinniśmy zamienić na bramki. Gdybyśmy szybciej otworzyli wynik spotkania, to z pewnością łatwiej by nam było wtedy o kolejne bramki, przez co sam wynik byłby bardziej okazały. Nie umniejszając przeciwnikowi trzeba zaznaczyć, że i oni mieli, szczególnie w drugiej połowie, kilka groźnych sytuacji, z których również mogły paść bramki. Ogólnie mecz był bardzo otwarty. Moim zdaniem to my byliśmy drużyną lepszą. Zawsze powtarzam, że nie ważne w której minucie się strzela bramki, ale jeżeli dążymy do tego przez cały mecz, to ona wcześniej czy później i tak wpadnie.

 

M.S.: Twoja wcześniejsza gra z Dawidem Wolnym oraz Tomkiem Gajdą w Kluczborku znacznie pomaga w dzisiejszej grze w Polonii Bytom?

L.Z.: Oczywiście. Świetnie się rozumiem z chłopakami. Z Tomkiem grałem przez rok w Kluczborku. Strzeliłem wtedy 16 bramek, z czego w połowie bramek asystował mi właśnie Tomek, więc to mówi samo za siebie. Z Dawidem oprócz pół roku gry w Kluczborku grałem jeszcze w Częstochowie, gdzie reprezentowaliśmy Skrę. Można powiedzieć, że to były dla nas takie “słodko-gorzkie” okresy, ponieważ w Kluczborku to ja grałem, a Dawid otrzymywał mniej szans, z kolei w Częstochowie to na Dawida trener bardziej stawiał, a ja z kolei grałem mało. Mijaliśmy się trochę przez ten czas, ale cieszę się, że w końcu w tak dobrym zespole jakim jest Polonia mamy możliwość dłużej ze sobą grać, a efekty tego myślę widać na boisku. Znamy się bardzo dobrze i to przekłada się na nasze zrozumienie na placu gry.

 

M.S.: Z meczu z Kluczborkiem przechodzimy do spotkania z zamykającą tabelę rezerwą Miedzi Legnica. Klub ten również dla Ciebie jest szczególny, gdyż to właśnie do Akademii Piłkarskiej klubu z Legnicy dołączyłeś jako 17-latem po grze w III-ligowej wówczas Oławie. Przybliż sympatykom Polonii genezę Twojego transferu do Legnicy.

L.Z.: Legnica jest dla mnie również bardzo sentymentalnym miejscem. Spędziłem tam łącznie 3,5 roku, gdzie ukończyłem szkołę i wchodziłem w tym mieście w dorosłość. Co prawda przed transferem miałem już za sobą jak wspomniałeś sezon gry w Oławie na poziomie III ligi, jednak kulminacyjny moment wydaje mi się nastąpił bezpośrednio po jednym z meczów w rozgrywkach Juniorskich. Graliśmy wtedy właśnie z walczącą o awans na szczebel centralny Miedzią. Rozegraliśmy bardzo dobre zawody, a mnie udało się zdobyć dwie bramki. Ostatecznie Miedź musiała “obejść się smakiem” jeśli chodzi o awans, natomiast nieco później klub z Legnicy odezwał się do mnie i przedstawił warunki dalszego rozwoju w Akademii, a później w zespołach seniorskich. Z perspektywy czasu nie żałuję, że podjąłem taką decyzję i cieszę się, że tam trafiłem.

 

M.S.: Tak jak mówisz, wielu zawodników przechodząc przez kolejne drużyny Akademii oraz drugi zespół Miedzi liczy na debiut w pierwszej drużynie. Tobie się w niej nie udało niestety wystąpić. Czujesz, że Lucjan Zieliński mógłby być dzisiaj skutecznym lekarstwem Miedzi na jej problemy w Ekstraklasie?

L.Z.: Niestety mnie się ta sztuka nie udała, choć uważam, że byłem bardzo blisko debiutu w Ekstraklasie w tym klubie. Znajdowałem się w szerokiej kadrze zespołu, byłem z nią na obozie przygotowawczym Rozmawiałem ze sztabem szkoleniowym, który mówił mi, że mam szansę zaistnieć w tym zespole… Nie mam jednak do nikogo o to żalu, gdyż są to decyzje trenerów w oparciu o formę nie tylko moją, ale i pozostałych zawodników. Co do drugiej części pytania to myślę, że nie chodzi tutaj o piłkarzy. Miedź Legnica ma świetny zespół, który jeszcze wzmocnili po awansie do Ekstraklasy. Myślę, że w ich poczynaniach może brakować po prostu niewiele, drobnych korekt. Wielu zawodników są profesjonalistami, tylko przez to, że w poprzednich klubach grali trochę mniej, ciężko jest im swoje siły pokazać na boisku. Trzeba trochę “otworzyć głowy” tym chłopakom, by uwierzyli we własne umiejętności, bo z pewnością posiadają je niemałe.

 

M.S.: Ostatnie wyniki spowodowały zmianę trenera na w rezerwach Miedzi. Ciekaw jestem Twojej interpretacji “nowej miotły”. Po Twoich doświadczeniach piłkarskich możesz się zgodzić z tą opinią, że po zmianie trenera drużyna jest w stanie w kilka dni zmienić się nie do poznania?

L.Z.: Na tą chwilę zespół przejął asystent pierwszego trenera rezerw, ale to także jest zawsze dodatkowy impuls dla drużyny. Zawsze, gdy przychodzi ktoś nowy jako trener, to zawodnicy mają u niego “czystą kartę” i od nowa mogą niektórzy walczyć o skład. Może to przynieść różne skutki, zarówno jak te pozytywne, tak i negatywne. Każdy będzie chciał pokazać nowemu trenerowi, że to właśnie on ma grać w wyjściowym składzie. Zawsze takie mecze z drużynami po zmianie trenera są ciężkie, gdyż przeciwnicy podchodzą do nich bardziej ambicjonalnie, dodając swoich kilka procent więcej, niż to było do tej pory. My jednak nie możemy tak na to patrzeć. Pozycje w tabeli pokazują, iż jesteśmy faworytem tego spotkania i będziemy musieli się ze swojej roli wywiązać.

 

M.S.: Przed nami seria meczów z drużynami z dolnej części tabeli. Te mecze wbrew pozorom nigdy nie należą do łatwych. Czego możemy się spodziewać w sobotnim meczu z Miedzią?

L.Z.: Z pewnością będzie to mecz na dużej intensywności. Spodziewam się walki na boisku, ponieważ przeciwnik musi zacząć seryjnie punktować. Mimo wszystko wydaje mi się, że będzie to również fajny mecz pod względem piłkarskim. Miedź posiada kilku naprawdę dobrej jakości zawodników, których zresztą bardzo dobrze znam z lat juniorskich oraz seniorskich w Legnicy. Uważam, że będzie to dla nas jedno z cięższych meczów w sezonie, w którym po prostu musimy udowodnić naszą wyższość.

 

M.S.: Łatwiej o bramki będąc w Kluczborku czy teraz grając w Polonii?

L.Z.: Jeżeli ktoś spojrzy na suche liczby to uważam, że na pewno było mi łatwiej pokusić się o gola grając w Kluczborku, ponieważ byliśmy tam zespołem, który w zasadzie przez większą część meczu oddawał pole gry przeciwnikowi, pozwalał wejść na własną połowę i kontratakować, co było naszą wielką siłą. W Polonii jest nieco trudniej, jednak wynika to z faktu, iż rywale grają z nami bardziej defensywnie, są bardziej ‘pozamykane”, przez co rozmiary naszych zwycięstw nie są może wielce okazałe. Uważam jednak, iż tak naprawdę nie przeszkadza nam to w tworzeniu sytuacji, bo co mecz takich stuprocentowych moim zdaniem tworzymy od 3 do 5. Brakuje nam jednak jeszcze tej skuteczności, a sam uważam, że mógłbym ją osobiście jeszcze poprawić. Jeżeli wszyscy to poprawimy, to będziemy wygrywali pewniej i nie będziemy musieli się “męczyć” w żadnym spotkaniu, jak chociażby w przypomnianym na samym początku meczu z Kluczborkiem.

 

Rozmawiał: Mateusz Skutnik

Wszystkie filmy

bydziehaja.pl

Miejsce na twoją reklamę